Dzisiaj skupimy się na temacie odgrywania nie swoich ról – tak zwanych ról narzuconych. Dlaczego tak trudno nam z nich zrezygnować? Skąd się to wszystko bierze? Na te i na wiele innych pytań postaram się dziś odpowiedzieć.

Kamera! Akcja!

Sufler na życie, czyli kto?

Wielu życiowych podpowiadaczy i doradców jest wśród nas….oni dobrze wiedzą, jak powinniśmy żyć, by nasza przyszłość była przewidywalna, a kiedy chcemy wyjść poza schemat? To raczej – „Nie wypada! To się nie uda! Po co chcesz ryzykować?!”

Ja także na swojej drodze spotykałem wielu takich „doradzaczy”, którzy już na starcie, nie znając w pełni mojego punktu widzenia, moich doświadczeń dobrze wiedzieli, co zrobić bym poczuł w końcu stabilizację i bezpieczeństwo. Jaki był tego finał? Pogubienie własnej tożsamości, permanentne spełnianie oczekiwań innych i brak zaufania do siebie – to tak w skrócie… Po wielu walkach z samym sobą, trudnych doświadczeniach, dość mocnym upadku, wyjściu z roli i podaniu sobie pomocnej ręki wyciągnąłem z tej lekcji jeden, główny wniosek, którego staram się już nie opuszczać: Nikt tak jak ja lepiej nie zrozumie mojego punktu widzenia i nikt tak jak ja nie odkryje drogi, która jest dla mnie najwłaściwsza!

Dlaczego ludzie uzurpują sobie prawo do tego, by powiedzieć Ci, co będzie dla Ciebie najlepsze? Skąd się to bierze? Czy doradzanie ma sens? Jak odnieść się do tych złotych rad? W końcu, jakie konsekwencje niesie za sobą odgrywanie ról napisanych nam przez ludzi, którzy przecież nie przeżyli choćby sekundy w naszej skórze?

W rolach głównychROLA! 

Zacznijmy od sprawcy całego zamieszania, czyli od ROLI. W życiu pełnimy ich całą masę. W sumie to… nic w tym dziwnego. Ale jest coś na co warto zwrócić szczególną uwagę! Teraz podam Ci kilka ról, które różnią się od siebie jednym, kluczowym elementem. Jakim? Spróbuj odpowiedzieć na to pytanie. Oto one: Człowiek, syn, córka, wnuczka oraz ojciec, studentka, podatnik, pracownik.

Widzisz różnicę? Otóż kluczem jest WYBÓR

Czy wybierasz sobie rolę: człowieka, syna, bądź wnuczki? Oczywiście, że nie! To funkcje, które otrzymujemy w tak zwanym „pakiecie” od losu. Druga grupa przedstawionych przeze mnie ról jest owocem naszych decyzji. To Ty postanawiasz o tym, czy chcesz zostać ojcem, studentem, a może pracownikiem. Bo masz prawo wyboru. Bo podejmujesz decyzję!

„(…) czas skazał mnie na odgrywanie roli zwykłego widza w spektaklu, podczas którego zaczęła się prząść nić mojego przeznaczenia.

Carlos Ruiz Zafón

Od czego zależy to czy w życiu odnajdziemy własne przeznaczenie, czy też życie to wepchnie nas w perspektywę zwykłego widza, który biernie przygląda się inny ludziom grającym na scenie życia jego wymarzoną rolę?

Często się nad tym zastanawiam… Pochodzenie? Zamożność? Osobowość? Temperament? Pracowitość? A może po prostu szczęście? Myślę, że można mnożyć i tak wymieniać i wymieniać… Tylko do czego to nas zaprowadzi?

Prawda jest taka, że każdy z nas startuje z innego poziomu, ale też w toku egzystencji doświadcza zupełnie innych przeżyć i w zupełnie swój własny (wzmacniający, bądź ograniczający) sposób interpretuje wykreowaną rzeczywistość.

Czy mamy na to wpływ? Na życiowy START raczej znaczącego wpływu nie mamy….To taka trochę gra w totolotka – chybił, trafił. Jeden rodzi się w bogatej rodzinie, drugi w biednej, w mieście, na wsi itp. Pozostaje jednak druga część powyższego założenia: życiowe doświadczenia oraz interpretacja wykreowanej rzeczywistości.I tu właśnie przychodzę ja i mówię: Dzień dobry – tu znowu masz WYBÓR! :)

Właśnie tu mamy prawdziwą przestrzeń do rozwoju i wielu, wielu zmian na korzyść siebie oraz swoich wymarzonych ról!

Doświadczanie może dać Ci więcej niż myślisz!

Otóż, trafiamy na różnych ludzi i na różne mniej lub bardziej dziwne, powiązane z nimi doświadczenia. Niektóre z tych doświadczeń wzmacniają nas, poczucie własnej wartości, relacje z innymi, wtedy ciśnie się na myśl poczucie pt. „Tak jest! To jest moja rola! Dobrze mi tu! W końcu!”

Ale w przyrodzie nic nie ginie… Oprócz tych pozytywnych wibracji dla równowagi pojawiają się także te mniej przyjemne chwile, podczas których czujemy, że wszystko, bądź większość jest po prostu bez sensu i do bani.

W pierwszym przypadku jest lekko i przyjemnie – jedziemy na życiowym freestyl’u i interpretacja pozytywnie przeżytych doświadczeń nie skłania nas do zadumy, refleksji, negacji – jest super, więc po co się zatrzymywać i zastanawiać.

W drugim przypadku jest nieco inaczej, zazwyczaj dochodzi nawet nie do interpretacji, a NADinterpretacji. „Dlaczego?! To nie tak powinno wyglądać… Mam już dość…” Celowo użyłem słowa NADinterperetacja, by podkreślić, jak często w trudnych sytuacjach hiperbolizujemy to co się wydarzyło.

I teraz kluczowe pytanie: Co wtedy myślisz o sobie? Mówisz: „ok, zawsze jest jakieś wyjście awaryjne, dam radę!” Czy raczej podejście numer dwa: „Nie mam pojęcia, co teraz zrobię… Jestem do niczego!”

Jak interpretujesz „pozorną porażkę?” Pozwalasz sobie na popełnienie błędu?

Właśnie tutaj zataczamy koło, które UWAGA: poprowadzone w niewłaściwy sposób może okazać się błędnym kołem. Zobacz! Masz wybór, wchodzisz w rolę, zawiązujesz relacje, podejmujesz decyzję, doświadczasz, popełniasz błąd i traktujesz go z należytą NADinterpretacją, jako fundamentalną porażkę, która odbiera Ci pewność siebie…

To jest właśnie ten prezent od SCHEMATU. Dlaczego? Bo schemat i przekonanie, że już teraz czeka Cię wyłącznie bezpieczeństwo i stabilizacja okazały się zwykłym mitem.

Wybór należy do Ciebie!

Co dalej? Masz dwie drogi! Pierwsza? Z podkulonym ogonkiem wracasz do wyznawania schematu, który na nowo zaprosi Cię do bezwzględnego spełniania oczekiwań Twoich „doradzaczy”, przez co nawet na chwilę nie pozwolisz sobie WYJŚĆ Z ROLI, zatrzymać się i poczuć wolności.

Druga opcja? To wyjście skupia się na wnikliwej obserwacji siebie w różnych sytuacjach oraz wyciąganiu odpowiednich wniosków, które dzięki trudnym sytuacjom, doświadczaniu wychodzenia ze strefy komfortu możesz wdrożyć do swojego życia. Tu budujesz swoją samoświadomość poprzez akceptację, pozwolenie sobie na popełnienie błędu, nauczenie się obsługi własnych emocji i auto-szacunku. Kiedy odrobisz tę zapomnianą przez współczesne społeczeństwo lekcję zrozumiesz, czym jest Twoja wartość, unikatowość. Wtedy stwierdzenie „Mam wybór! Świadomie decyduję! będzie miało dla Ciebie zupełnie inne znaczenie. Nawet jeśli każdy wybór okraszony będzie ryzykiem to każde ryzyko okaże się dla możliwością do rozwoju oraz momentem do wykorzystania wypracowanych pokładów inteligentnej elastyczności, o której zapominamy…

A TY? Masz w sobie tę gotowość na pójście nową, jeszcze niewydeptaną drogą?